Konkurs!

135x167-zycieSpoleczenstwo1.png

Procedury wyjadają rozumy

01.04 (środa)

Dzisiaj jest wielki dzień: sprawdzian szóstych klas. Podobno „sprawdzian” a nie „egzamin”, ale – moim skromnym zdaniem – trzeba mówić „matura”.

Różnice pomiędzy sprawdzianem szóstoklasisty a maturą są niewielkie:

- Zdający są młodsi o jedyne 6-7 lat.
- Nie da się go oblać.
- Gimnazjum jest obowiązkowe.
- Materiał, którego dotyczy egzamin, jest opanowany przez każdą osobę ze średnim wykształceniem.
- Seria egzaminacyjna trwa pół dnia, a nie pół miesiąca.

Ze względu na powyższe bagatelne różnice, procedury są identyczne, jak na maturze, tzn.:

- W komisji dla danej klasy nie może być jej wychowawca, ani nauczyciel danego przedmiotu (mimo, że najbardziej chcą podpowiadać panie ze świetlicy :) a zakres materiału z dowolnego przedmiotu jest znany każdemu nauczycielowi).
- Wejście do sali poprzedza losowanie miejsc, naklejanie kodów kreskowych, przepisywanie peseli, kodowanie kart i inne stresujące czynności.
- Uczniowie przynoszą swoje długopisy i inne linijeczki do szkoły przed sprawdzianem w przeźroczystych saszetkach i otrzymują je od komisji dopiero, gdy zajmą miejsca.
- Każdej sali pilnuje trzech nauczycieli, w tym: jedna osoba z innej szkoły. Dotyczy to takie sal, w których sprawdzian pisze jeden uczeń (bo ma np. nauczyciela wspierającego w czytaniu). Da porównania: matury międzynarodowej pilnuje jeden nauczyciel!

Anegdotki dodatkowe są takie:

W tym roku padł pomysł CKE, by w każdej szkole przed egzaminem narysować szkice wszystkich sal, w których będzie się odbywał sprawdzian wraz z zaznaczeniem krzeseł dla członków komisji i obszaru, który będzie obserwował każdy z członków. Pomysł odrzucono. Na szczęście!

W poprzednich latach panował przepis, iż komisja egzaminacyjna nie może się ruszyć z miejsca po rozpoczęciu sprawdzianu. Słyszałam o sytuacji, gdy dziewczynka z zespołem Aspergera „zawiesiła się” patrząc w okno i przerwała rozwiązywanie zadań. Komisja powinna siedzieć i nic nie robić. Niech ma dziewczę zero punktów… Na szczęście, nauczyciel z obcej szkoły kazał „obudzić” dziewczynę, obiecując, że nikomu nie naskarży.

To była komisja dla dzieci z tzw. dostosowaniami, czyli z różnymi ułatwieniami, które odpowiadają na ich trudności rozwojowe. Procedury swoją drogą (np. wydłużenie czasu na rozwiązywanie zadań), ale zdrowego rozsądku jednak nic nie zastąpi. Im więcej sztywnych procedur, tym gorzej dla dzieci.

Najlepszym przykładem na potwierdzenie powyższej tezy jest dostosowanie, które nazywa się „nauczyciel wspierający w pisaniu”. Taka pomoc może być przyznana uczniom ze skrajną dysleksją rozwojową, szczególnie z poważną dysgrafią. Delikwent dostaje na wyłączność osobną salę, osobną komisję, nauczyciela wspierającego oraz dyktafon (bo egzamin jest nagrywany i płytę CD ze ścieżką dźwiękową trzeba dołączyć do protokołu). Zarówno uczeń, jak i nauczyciel dostają swoje arkusze zadań i teoretycznie uczeń ma łatwiej, bo nie musi sam pisać. Praktyka jest jednak bardziej zabawna.

Zgadnijcie, w jaki sposób uczeń ma przekazywać nauczycielowi, co trzeba pisać? Wszak nauczyciel sam z siebie będzie zapewne pisał zgodnie z zasadami ortografii i interpunkcji, a uczeń może sadzić błędy…. Jak to wymyśliły mądre głowy z CKE? Otóż, uczeń ma swoje wypowiedzi… LITEROWAĆ! Powinien chyba też za każdym razem podawać informację, czy dana litera ma być wielka, czy mała, nie?

Ja sobie nie wyobrażam, żebym miała napisać w taki sposób jakieś sensowne wypracowanie. Nie wyobrażam sobie też, by uczeń VI klasy umiał to zrobić w czasie przeznaczonym na sprawdzian i już zupełnie nie mieści mi się w głowie, żeby takie absurdalne wyczyny akrobacji językowej miały być UŁATWIENIEM dla uczniów z obciążeniami rozwojowymi. Zwłaszcza, że prawdopodobnie każdy z nich w pierwszej kolejności ma przyznane inne dostosowanie: nie ocenia mu się błędów ortograficznych.

Gdzie sens? Gdzie logika?

Jedyna logika jest taka, że moja Dyrekcja robi wszystko, by dzieci w swojej komisji miały znanych i lubianych nauczycieli. I taka, że cała moja komisja robiła wszystko, by nasze dzieciaki (pozdrawiam 6e) odstresować.

Nigdy, przenigdy nie opowiedziałam tylu suchych żartów, co dziś! :)

Odpowiedz

  

  

  

Możesz użyć tych znaczników HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>