Konkurs!

135x167-zycieSpoleczenstwo1.png

Nie zapomnij!

08.04.15 (środa)

Lubię powroty do szkoły po feriach. Miło spotkać długo niewidzianych. Jestem wszak istotą stadną… Oni też.

W środy standardowo wita mnie w świetlicy 2a. Procedura uświęcona kilkumiesięczną tradycją zakłada obecność Hani na moich kolanach. Dziś jednak obecność ta przedłużała się i przedłużała, a Haneczka sprawiała wrażenie, jakby się chciała przewiercić przeze mnie na wylot.

- Hania, a w czasie Świąt to Cię przytulali? – zapytałam.
- Nie. – rzecze Hania.
- No, jak to?! Zapomnieli?
- Chyba zapomnieli…

Uzupełnianie niedoborów trwało ponad 20 min.
Stąd mój apel: Drodzy Rodzice! W czasie ferii musicie godnie zastępować panie ze świetlicy. Nie można zapominać o przytulaniu!

Z przytulaniem to jest w ogóle skomplikowana sprawa. Jak wiemy, jest szalenie zdrowe (wiemy, bo pisaliśmy pracę magisterską na ten temat). Jako zdrowe jest lubiane przez dzieci, bo one najlepiej wyczuwają, co jest zdrowe. A jak jest nielubiane (tak całkiem, całkiem i w ogóle), to prawdopodobnie coś z dzieciakiem jest nie w porządku. Lub z jego rodziną.

W klasach istnieją jednak rozmaite układy i układziki, które rzutują na owo upodobanie do przytulania, zwłaszcza wśród panów. Panowie bowiem walczą o pozycję w hierarchii nieco inaczej niż panie. Panowie muszą być silni, dobrze grać w nogę i posiadać tupet do rozrabiania, przynajmniej czasem. Panie powinny być ładne, bogate i objawić jakikolwiek talent. Dziewczynki mogą zatem przytulać się bezkarnie. Chłopcy gorzej.

Zauważyłam już dawno, że z męskim przytulaniem jest szalenie różnie: albo cała klasa (bez względu na płeć) rozkosznie rzuca mi się na szyję lub pada do stóp, gdy tylko tego zapragnie (np. 2a, 4b), albo ani jeden chłopak nie inicjuje takiego kontaktu (np. 3c, 5d). Dziwne mi się to wydało, bo statystycznie w każdej klasie powinno być rozmaicie, zależnie od upodobań konkretnych dzieci. Podjęłam obserwacje i wniosek w końcu wyciągnęłam: Wszystko zależy od samca alfa. Jeśli wódz lubi przytulanie (i wszelkie wariacje na temat), to cała męska część klasy też idzie w tę stronę. Jeśli wódz jest bezdotykowy: Zgiń, zapomnij! Tylko, co z tymi biedakami, którzy czasem potrzebują czułości, a hierarchia zrodziła inne zasady?

Teraz mam realne zmartwienie w tej kwestii, bo w maju jadę na cztery dni z kl. 3c na wycieczkę. Dla połowy z nich to pierwszy wyjazd bez rodziców. Teoretycznie potrzeby dotykowe mogą się zrodzić u wszystkich. Ale wszak nie mogę im narobić obciachu! Oj, mam zgryz…

Na szczęście, istnieją zastępcze środki zaspokajania tychże potrzeb, z których teraz maniacko korzystam w 3c, aby oswoić temat: przewalanie się po klockach, wojna na łaskotki, przybijanie piątek, tarmoszenie czupryn i genialna, wspaniała zabawa: „Zapchany kibel”!

Moja genialna klasa sama wymyśliła „zapchany kibel” i grają w to już od połowy kwietnia. Tytuł zabawy mnie nieco odstręczał, ale w końcu poszłam na plac zabaw, żeby sprawdzić, co za czort. Wyszłam po godzinie ubawiona po pachy. Cała akcja wymaga zjeżdżalni i bezpiecznego podłoża pod zjeżdżalnią. Pierwsza osoba zjeżdża, ale nie schodzi na bok, a kolejne wjeżdżają w nią, tworząc coraz większe zwałowisko ciał. Ze względów bezpieczeństwa ustaliśmy, że pupa musi dotykać pochylni, a nogi muszą być poza nią…

Słuchajcie, to jest genialne! Zwłaszcza, gdy ja jadę pierwsza. Bo ci, co mają potrzeby czułościowe jadą tuż za mną. A jak już nie mam siły tego towarzystwa utrzymać, to wysypujemy się na piach i też jest śmiesznie. 1c nam pozazdrościła, dołączyła się do zabawy i już jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi. A w dzienniku widnieje zapis: Zabawy na placu zabaw, gra „Hydraulik”.

Po południu zaś byłam świadkiem innej miłej sceny: Kacper i Michał (najwięksi wrogowie sprzed roku) prawie pół godziny kotłowali się we dwójkę wśród piankowych klocków. Okładali się nimi, turlali, toczyli, skakali i śmiali w głos. W końcu musiałam zapytać:

- Jesteście szczęśliwi?
- Tak!

Balsam na serce. Kurtyna.

2c komentarze/y do Nie zapomnij!

  • ~Rupert

    Oj, jaka biedna ta Hania!! Co to za rodzice? Kiedyś czytałam, że dzieci lgnące do „obcych” dorosłych (obcych w sensie niespokrewnionych, rodziców kolegów i koleżanek, nauczycieli, trenerów), szukają właśnie zaspokojenia domowych deficytow. I tak np. Dziecko wychowywane bez ojca szuka męskiego towarzystwa w dziadku, nauczycielu, trenerze. Ale tez dzieci bez dziadkow, z bardzo oschlymi, zajetyminrodzicami zastepuja sobie czulosc ktorej nie dostaly. Natomiast dzieci z rodzin funkcjonujacych prawidlowo, nie musza sie skupiac na zastepowaniu czegos tylko na zabawie…Czy Pani to potwierdza.

  • ~Młody Pedagog

    Jest sporo prawdy, w tym co Pan pisze. Moim zdaniem nie ma tu jednak całkowitego związku. Są dzieci z deficytami czułości, ale już tak zablokowane, że do nikogo nie lgną. Są też takie, które potrzebują sporo przytulania, a są długo w szkole i muszą sobie jakoś radzić :) Jednak widać równocześnie, że rodzina funkcjonuje prawidłowo. Widać duże różnice indywidualne także w rodzaju preferowanego dotyku (smyranie czy ugniatanie?).

Odpowiedz

  

  

  

Możesz użyć tych znaczników HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>